Natalia: "Wszystkie byłyśmy Milagros..."

Natalia udzieliła wywiadu dla światu seriali:

Wesoła i zrelaksowana – taka była Natalia Oreiro podczas podczas rozmowy z nami podczas jej grudniowego pobytu w Polsce. Opowiedziała o swoim synku, odchudzaniu i tajemnicy fenomenu "Zbuntowanego anioła".


Jak odbierasz Polskę po tylu latach? Czy Polacy się zmienili?
- Nie, nadal są bardzo ciepli. Ludzie mieszkający w Argentynie nie rozumieją, dlaczego chcę podróżować do waszego kraju. Wydaje im się, że Polacy są bardziej zdystansowani niż Argentyńczycy. A ja czuję tu nieskończone ciepło i dużo bliskości. Ludzie zawsze mnie obejmują, całują, są weseli, rozbawieni, śpiewają moje piosenki. Czuję się tu bardzo kochana.
Przyjechał z Tobą twój synek Merlin. Jak podobała mu się ta podróż?
- Myślę, że dla niego najważniejsze jest być blisko swoich rodziców. Miałam to szczęście, że mąż mógł mi towarzyszyć. Przyjechali również moi rodzice. Merlin jest bardziej rozemocjonowany niż zazwyczaj - widzi tylu ludzi, nie rozumie, dlaczego tak się do mnie zbliżają i dziwnie mówią. Ale czuje, że otacza nas dobra energia. Podczas występu w Rosji Merlin grał na scenie na zabawkowej gitarze.
Czy odziedziczył po was miłość do muzyki?
- Tak, lubi grać na gitarze na baterie i na pianinie. Myślę, że dzieci przesiąkają atmosferą, w której dorastają, a w jego otoczeniu są instrumenty.
W Polsce kolejny raz jest emitowany "Zbuntowany anioł" i znowu ma świetną oglądalność.
- Znowu? Niemożliwe!
Jak myślisz, w czym tkwi tajemnica tego sukcesu?
- Uważam, że w pewnym momencie wszystkie byłyśmy Milagros. Każda z nas była nastolatką, która marzyła o księciu z bajki. Lubiłyśmy piłkę nożną, byłyśmy trochę chłopczycami, uciekałyśmy na dyskoteki. Mijają lata, a to wciąż jest aktualne. Ten fenomen wydarzył się w 80 krajach. Kiedy grałam w "Zbuntowanym...", byłam młodą dziewczyną i nie miałam świadomości tego, co się dzieje. Poza tym był to mój pomysł, napisałam tę historię, pokazałam producentom. Sądzę, że takie produkcje odnoszą sukces, gdy są spontaniczne i płyną z serca.
Przypominasz sobie jakąś anegdotę z planu "Zbuntowanego..."?
- Gdy kręciliśmy telenowelę, zaprzyjaźniłam się z Facundem (Araną). Borykałam się wtedy z trądzikiem i kiedy miał mnie pocałować, przykładałam sobie dłonie do twarzy, żeby nie zobaczył krostek (śmiech)...
Jakie masz plany na rok 2014?
- Chcę nakręcić kilka filmów, wyjechać w kolejną trasę. Może wydam nową płytę i będę mogła wrócić do Polski. Byłoby super wystąpić w większej liczbie miast.
Na przykład w Warszawie...
- Tak, jest tutaj sporo ludzi z Warszawy, a nawet z innych krajów.
W swoim ostatnim teledysku "Todos me miran" jesteś bardzo odważna...
- Zawsze jestem odważna.
Czujesz się pewnie ze swoim ciałem?
- Tak, nigdy nie miałam problemów z samoakceptacją.
Jak dbasz o figurę?
- Z małym dzieckiem i taką ilością pracy jest łatwo zachować formę (śmiech).
Masz dobre geny, przyznaj...
- Tak. Ale zaraz po urodzeniu Merlina dużo ćwiczyłam, ponieważ w ciąży przytyłam 30 kilogramów. Udało mi się odzyskać dawną wagę dopiero po roku.
Chciałabyś mieć kolejne dziecko?
- Nie w najbliższym czasie. Na razie wolę skupić się na Merlinie. Przy takim natłoku zajęć to trudne. Chcę być obecna przy jego wychowaniu, a z dwójką byłoby to jeszcze bardziej skomplikowane.


4 komentarze:

  1. Natalia kocha Polskę, a Polska kocha Natalię. Kto nie pamięta Milagros? :D

    Ps. Czy mogłabyś dodać więcej piosenek Natalii na playlistę na górze? :D

    http://myheart-mymusic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy blog . Kliknełabyś w bannery Sheinside w bocznym pasku na moim blogu? .
    Blog :http://julcze-blog.blogspot.com/ .
    Ja się zrewanażuję tym samym lub obserwacja! :)
    napisz pod ostatnim postem jak kliknełaś w banner! :) ( sprawdzam ).
    __________________________________________________
    Natalia świeca !

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ją!:)
    Co do pytania na moim blogu to przepraszam,że odpisuję tak późnok,ale dopiero znalazłam chwilkę by podpisywać na komentarze.Używam Canona 60D;)

    OdpowiedzUsuń